Pakiet Behawiorysta/Iluzjonista/Ekstremista

Dla Gerarda Edlinga atak terrorystyczny na przedszkole to pewnego rodzaju punkt zwrotny. Były prokurator z niejasną przeszłością pojawia się, aby ułatwić wyjście z sytuacji za pomocą swoich umiejętności. Potrafi odczytywać ludzkie zachowanie, co ma pomóc w tej sprawie. Szczególnie, że cała sytuacja transmitowana jest w sieci na żywo. Kompozytor Koncertów Krwi tak łatwo nie odpuści. Ekscentryczny ex-prokurator jednak wcale nie ma zamiaru tak łatwo odpuścić swojemu rywalowi.

Trzy lata oczekiwania na powrót

Dokładnie tyle czytelnicy czekali, aż Gerard Edling wróci na scenę. Tym razem poznajemy fragment jego przeszłości związany ze sprawą tytułowego Iluzjonisty. Pozostawiający na ciałach ofiar swój podpis w postaci znaku zapytania morderca pod koniec lat osiemdziesiątych siał postrach na Opolszczyźnie. Mylił tropy, prowadził śledczych w ślepe zaułki, a jedynym punktem wspólnym był właśnie jego podpis. Ponad trzydzieści lat później podpis Iluzjonisty pojawia się na ciele ofiary, zaś z aktami dzieją się dziwne rzeczy – przede wszystkim znikają, co utrudnia śledczym sprawdzenie okoliczności wcześniejszych spraw. Jedyną osobą z wiedzą związaną w temacie jest Edling, który swoją togę musiał odwiesić na kołek.

Jedni z kart wróżą, inni się nimi podpisują

Zniknięcie pewnej maturzystki z Opola nie przykuwa za dużej uwagi. Dziewczyna odgrażała się bliskim, że ucieknie z domu. Jednak Małgorzacie Rosie kilka rzeczy nie daje spokoju. Między innymi jest to karta do tarota z symbolem sprawiedliwości. Dla kobiety jest to powiązane nie tylko z pojawiającym się w internecie motywie kart do wróżenia, ale również z samym Gerardem Edlingiem. Mężczyzna jednak nie chce mieć nic wspólnego z Rosą. Sprawa okazuje się być jednak bardziej skomplikowana niż dziennikarka mogłaby się spodziewać.

Długie oczekiwanie

Na książki z tej serii długo się czeka. Szczególnie przerwa między “Behawiorystą” a “Iluzjonistą” wynosząca trzy lata jest jak na Remigiusza Mroza nienaturalna. Pisarz przyzwyczaił nas do tego, że jego flagowa seria z Joanną Chyłką ukazuje się regularnie, średnio dwa tomy rocznie. W przypadku serii z Gerardem Edlingiem Mróz nie śpieszy się. Z każdym tomem buduje napięcie, co w połączeniu ze zniecierpliwieniem fanów cyklu może wywoływać efekt podobny do binge-watchingu. Przecież poprzedni tom był jakiś czas temu, mogę nie pamiętać więc muszę chwycić właśnie za tamtą książkę i z rozpędu sięgnąć po nowowydany tom. A pakiet Behawiorysta / Iluzjonista / Ekstremista nie jest równa i dobra w całości. Każdy tom ma swoje słabości, część z nich skupia się wokół przeszłości Gerarda, którą próbujemy poznać, ale autor nie do końca nam to ułatwia. Również fakt, że Remigiusz Mróz jest tym typem pisarza, który robi dokładny reasearch i często atakuje czytelnika wiedzą. Jednak sama zagęszczająca się atmosfera i zakończenie nakazujące oczekiwanie na kolejny tom wynagradzają tę ekspozycję wiedzy bohatera. Jeśli dla kogoś miałoby to być pierwsze spotkanie z twórczością Mroza, to cegiełkowaty wygląd każdego z tomów może odstraszyć. Co zatem przemawia za tym, że ta seria jest dobrym początkiem tej relacji? Właśnie ta nierówność i zagęszczająca się atmosfera oraz sama postać Gerarda Edlinga sprawiają, że jest coś w tym cyklu, że mimo wyraźnych wad, które każdy czytelnik musi ocenić jako mniej lub bardziej przeszkadzające, nie pozwala jednak odłożyć tak szybko książki. Głównie z czystej ciekawości, jakie kłody los (a raczej Remigiusz Mróz) rzuci bohaterom pod nogi.

 

 

Related posts